Archiwa kategorii: Bez kategorii

Koniec roku formacyjnego

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku akademickiego 2018/2019 a zatem kończy się także rok duszpasterski. Z tej okazji zapraszamy wszystkich członków Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus” i Ruchu Czystych Serc (wspólnot młodzieżowych działających przy parafii św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie) na wspólne zakończenie roku formacyjnego.

We wtorek 18-go czerwca w Kościele św. Jadwigi o godz. 19:00 będzie miała miejsce wspólna Msza św. Następnie będzie możliwość podzielenia się własnym doświadczeniem wspólnoty i wręczenie zaświadczeń o ukończeniu kursu przedmałżeńskiego.

Serdecznie wszystkich zapraszamy!

Misje w Salwadorze – List nr 4

Moi Drodzy Przyjaciele!

Minęło pół roku misji. Poprzez ten czas, modlitwy, wsparcie i Wasze e-maile, staliście się mi bliżsi, przez co ostatnio częściej piszę, gdyż zawsze jest coś, czym chcę się z Wami podzielić. Jak obiecałam wcześniej, chcę więcej opowiedzieć o naszych przyjaciołach, o ich trudnościach, radościach i działaniu Pana Boga w ich życiu.

Anna

Anna poznała Punto Corazón, kiedy miała 18 lat. Wtedy jej mąż wyjechał do Stanów Zjednoczonych a ona niedługo przed tym, straciwszy ojca, została sama – bez rodziny i przyjaciół, z małym dzieckiem na rękach. Właśnie wtedy usłyszała w radio o Punto Corazón i zadzwoniła. Tak się zaczęła przyjaźń z Anną, a 16 lat później i ja przyszłam do jej domu. Była to jedna z moich pierwszych wizyt, wtedy nie rozmawiałam po hiszpańsku, a jej 16-letni syn Franciszek opowiadał, że wkrótce pogadamy po angielsku, którego musi się nauczyć, gdyż planuje wyjazd do Ameryki. Dowiedziałam się, że chce zarobić pieniądze, żeby kupić rodzicom dom w spokojniejszej dzielnicy. Jakimś cudem dogadywaliśmy się, mieliśmy też któregoś dnia wspólnie w coś zagrać. Nie było mi jednak dane z nim zagrać (kolejny raz zrozumiałam jak ważne jest nie odkładać niczego na dalszą przyszłość) ani porozmawiać, gdyż kiedy ja już nauczyłam się hiszpańskiego – Franciszek wyjechał. Ale o tym za chwilę.

Cudowna rodzinka: uśmiechnięta Anna, jej mąż i dwójka dzieci. Młodszy syn Izaak tego dnia świętował 4. urodziny i wiecie, jakie było jego życzenie, kiedy zdmuchiwał świeczkę? „Żeby Pan Bóg zawsze był z nim!”. Oni są jednymi z tych, którzy nie mogą przyjść do naszego domu, więc odwiedzamy ich z wielką chęcią i radością. Podczas jednej z ostatnich wizyt dowiedzieliśmy się, że Franciszkowi udało się dostać do Stanów Zjednoczonych, kraju marzeń dla większości Salwadorczyków, gdzie zarobki są nieporównanie wyższe, ale i pracować trzeba bardzo ciężko.

Powiedziałam „udało się”, bo wyjazd był oczywiście nielegalny. To, co się dzieje w drodze, ludzie opowiadają ze smutkiem, a niektórzy szczegóły zachowują tylko dla siebie. Również i rodzina o tym nie wie. Wcześniej niektórzy przechodzili całą drogę pieszo przez pustynię (całość trwała około miesiąca) gdzie część umierała; część po zatrzymaniu na granicy trafiała do więzienia na 3 miesiące (to już inna historia), a ci, którym udawało się przeżyć, uniknąć więzienia i dostać się do wymarzonego państwa, byli zmuszeni do ciężkiej i jakiekolwiek pracy, tylko żeby przetrwać i wesprzeć rodzinę.

Teraz dużo osób wyjeżdża do Stanów Zjednoczonych autobusami i tylko krótki odcinek drogi przechodzą pieszo, ale to kosztuje bardzo dużo (kwota mniej więcej równa wypłacie człowieka z naszej dzielnicy za cztery lata!!!). Jednak jest to ciężka droga, cały czas stojąc (!) w autobusie, z bólami, zmęczeniem, ledwo żywi, ale wierzą, że to jest tego warte.

Kiedy rozmawialiśmy z Franciszkiem, zrozumiałam jego radość; znając tutejszą rzeczywistość i żyjąc w tak niebezpiecznej dzielnicy, ciężko wyobrazić sobie tutaj przyszłość dla niego. Tylko za jaką cenę? Pracuje ciężko, chociaż wie, dlaczego. Myślę jednak o jego rodzinie, o zmartwieniu jego mamy. Jaki to smutek, jaka tęsknota! Co jeszcze bardziej jest odczuwalne w święta! Nie wiadomo też, kiedy on wróci do nich i czy w ogóle wróci. Oby był szczęśliwy!

Dowiedzieliśmy się, że inny nasz znajomy, Josue, który ma 18 lat, też wyruszył do Stanów Zjednoczonych. Po trzech tygodniach drogi, przez góry i pustynie, na granicy z USA zatrzymała go policja. Kolejne trzy tygodnie spędził w więzieniu. Nie wiadomo, jak ta sprawa się skończy i jakie będzie jego życie w naszej dzielnicy po powrocie, gdyż podjął decyzję, że nie wstąpi do gangu. Proszę, Kochani, pamiętajcie o tych chłopakach w swoich modlitwach.

Niña Juana (80 lat), o jej córka niña Mercedes (50 lat)

W tym kraju, jeżeli nie pracowałeś oficjalnie, nie otrzymujesz emerytury. Jak w przypadku n. Juany, która nie ma żadnych środków na utrzymanie, a córka, w której mogłaby pokładać nadzieję, przez choroby (epilepsję i uszkodzone biodro po upadku parę lat temu) cały czas spędza w łóżku i sama potrzebuje pomocy. Te dwie szczupłe kobiety cudem pozostają przy życiu. N. Juana sprzedaje butelki plastikowe, więc czasami ktoś wesprze ją butelkami a czasami jedzeniem. Na szczęście wszystkie domy tutaj są zbudowane „ściana w ścianę”, dlatego ich sąsiad, kiedy przykrywał dach swojego domu, przykrył również i dach n. Juany. Tak tutaj jest: biedni pomagają biedniejszym i dzięki czemu wspólnie dają radę.

Podczas jednej z wizyt zapytałam żartem n. Mercedes, kiedy pójdziemy na spacer. Czy można było zadać bardziej głupie pytanie 50-letniej kobiecie, która cały czas leży lub siedzi w łóżku? Tylko n. Mercedes odebrała moje pytanie na poważnie. Nie mogłam uwierzyć, że prowadziłam za rękę kobietę, która od 5 lat nie wychodziła na ulicę.

Kolejnym razem od zmęczenia podczas spaceru poprosiła o wodę, którą musi, lecz zwykle nie chce pić. I ten cudowny uśmiech… Takie chwile czynią mnie szczęśliwszą niż n. Mercedes, więc obie na tym zyskujemy.

Don José Luis (88 lat)

Podobnie jak n. Juana i n. Mercedes, d. José Luis nie ma nikogo, żeby mu pomóc i państwo również w niczym nie pomaga. Dużo choruje, ma wielkie serce, które uciska na żołądek. Więc co jakiś czas ktoś z nas jedzie z d. José Luisem do szpitala, ktoś inny jedzie do tegoż szpitala po leki i co tydzień uzupełniamy jego pudełko, w którym ma wyznaczone lekarstwa na każdy dzień.

Nie trzeba robić prześwietlenia, żeby zobaczyć, że d. José Luis ma WIELKIE serce. Wystarczy po prostu spędzić trochę czasu z nim, posłuchać jego historii. Nikt z rodziny nie dba o niego, nie odwiedzają go, a co najsmutniejsze, w święta też nikt go nie odwiedził. Pomimo 88 lat ten dziadek jeszcze pracuje – w domu robi krzesełka i stoliki z drewna na sprzedaż, a życzliwi sąsiedzi zawsze przynoszą coś do jedzenia.

 

Kochani, serdecznie dziękuję Wam za życzenia urodzinowe i za Wasze modlitwy, niech Pan Bóg obficie Wam pobłogosławi. Odwdzięczam się modlitwą za Was i Waszych bliskich. Z okazji moich urodzin pojechaliśmy nad ocean, więc chcę się podzielić z Wami pięknem tego kraju. Nigdzie nie widziałam plaży z czarnym piaskiem (przyczyną tego zjawiska są wulkany) i z tak ciepłą wodą.

Pozdrowienia z gorącego Salwadoru!

Z modlitwą

Olena

Wyjazd w Pieniny

W dniach 17 – 19 maja 2019 r. Duszpasterstwo Akademickie „Emaus” i Ruch Czystych Serc (wspólnoty młodzieżowe działające przy Parafii św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie) wspólnie zorganizowały wyjazd integracyjny w Pieniny. Dzięki Bożej Opatrzności mogliśmy się cieszyć wręcz wymarzoną pogodą a sam wyjazd obfitował w wiele atrakcji i niespodzianek.

Gdy w piątek po trzygodzinnej podróży dojechaliśmy na miejsce noclegowe naszym oczom ukazał się wspaniały dom z ogrodem wtopiony w piękny pieniński krajobraz. Po zakwaterowaniu zabraliśmy się do przygotowania kolacji. „Panowie”, bo to oni pod egidą Mateusza przejęli inicjatywę, okazali się pierwszorzędnymi kucharzami. Po kolacji przyszedł czas na integrację. Spędziliśmy zatem wieczór na różnego rodzaju grach i zabawach, a radości i śmiechu było co niemiara. „I tak minął dzień pierwszy…”.

W sobotę rozpoczęliśmy dzień od wspólnej Eucharystii w domowej kaplicy a po śniadaniu udaliśmy się samochodami do Krościenka, skąd ruszyliśmy na podbój Trzech Koron. I chociaż wysiłek włożony w wędrówkę był niemały to piękne widoki, cudowna przyroda i super przeżycia wszystko wynagrodziły! W drodze powrotnej był czas na zamoczenie nóg w górskim potoku i na uzupełnienie prowiantu. Wieczorem zaś przeszedł czas na grilla, wspólny śpiew, grę na gitarze, na opowieści i na… „zmówiny”! Ubaw był przedni a atmosfera niezapomniana.

W niedzielę o 8 rano była Eucharystia a następnie śniadanie. Tym razem kucharskim kunsztem wykazały się „panie” i suto zastawiły stół na tarasie. Później było pakowanie i wymarsz do wąwozu Homole i na Wysoką. Po powrocie z wyprawy był jeszcze czas na naleśniki i krótki odpoczynek w Szczawnicy. Po regeneracji sił wyruszyliśmy w drogę powrotną. Do Rzeszowa dojechaliśmy w godzinach wieczornych.

Warto dodać, że każdy z uczestników, tak jak potrafił, służył swoją pomocą innym: jeden był kucharzem, ktoś inny ministrantem… Był też muzyczny i był fotograf… Ktoś zmywał naczynia, ktoś inny robił herbatę… Nie zabrakło nawet marzycieli, romantyków i rannych ptaszków… Najważniejsze jednak, że wszyscy wspaniale się bawili, a przy tym wielbili Boga za dar stworzenia i wzajemnej przyjaźni…

Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy a więc i nasz wyjazd dobiegł końca. W sercach zachowujemy jednak cudowne wspomnienia z wspólnie spędzonych chwil i już planujemy kolejne wyjazdy…

Misje w San Salwador – ciąg dalszy

Poniżej publikujemy kolejny list od Oleny. Tym razem Olena podzieli się z nami niektórymi zwyczajami związanymi z przeżywaniem Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.

Drodzy Przyjaciele

Mam nadzieję że jak najlepiej przeżyliście Wielkanoc, szczególnie modliłam się za Was w tym najważniejszym dla nas wszystkich dniu. Pytacie mnie o tradycje i różnice między świętowaniem w Polsce i El Salwadorze więc zdecydowałam krótko o tym napisać.

W ŚRODĘ POPIELCOWĄ nieuzbrojonym okiem można było zobaczyć kto był w kościele, gdyż popiołu tutaj nie sypią na głowę, tylko robią nim znak krzyża na czole i nie ma nic dziwnego w tym, że w autobusie, sklepie i na ulicy spacerują ludzi z krzyżem. Bardzo mi się to podoba, tym bardziej tutaj, gdzie ewangelików jest o wiele więcej niż katolików. Jedyne co w tym czasie przygotowań do Wielkanocy przypominało o Wielkim Poście, była Droga Krzyżowa, która każdego piątku przechodziła ulicami dzielnic. Ludzie przygotowywali stacje naprzeciwko swoich domów, ładnie ozdobione kwiatami, które później oddawali do kościoła i kaplicy w naszym domu.

NIEDZIELA PALMOWA. Pomyślałam sobie że pierwszy raz będę uczestniczyć w prawdziwej niedzieli PALMOWEJ , gdyż tutaj palm nie brakuje, ale i tym razem myliłam się, gdyż palmę zastąpiły ozdobione liście kukurydzy. Już w tym dniu zrozumiałam, że kolor stroju odgrywa tutaj wielką rolę i w dosłownym znaczeniu poczułam się białą wroną. Byliśmy świątecznie ubrane w białe bluzki, tylko dookoła nas w procesji uczestniczyli ludzi w czerwonych bluzkach i czarnych spódnicach/spodniach, „ bo czerwony to królewski kolor”.

W WIELKI CZWARTEK z rana odbyła się w Katedrze Msza, w której uczestniczyło około 200 Księży. Jest to jedna z czterech katedr w całym kraju, w której w tym dniu na mszy uczestniczyła tak liczna ilość Księży. Wieczorem w naszej parafii odbyło się umycie nóg, pierwszy raz widziałam żeby do umycia nóg byli wybrani mężczyźni, chłopaki wiekiem 5-7 lat i dziewczynka.

W WIELKI PIĄTEK rano była ostatnia Droga Krzyżowa. Mimo palącego słońca tym razem chcieliśmy być w jednym kolorze ze wszystkimi. Zdecydowanie czarny! Jest to Droga Krzyżowa. Po czym robiliśmy i oglądaliśmy alfombry. I tutaj chce się zatrzymać.

Uważa się, że robienie alfombr zapoczątkowano po triumfalnym wejściu Jezusa do Jerozolimy w Niedzielę Palmową. Pierwszy raz w moim życiu widziałam coś podobnego. Od wieczora Wielkiego Czwartku do rana Wielkiego Piątku ludzi malują obrazy z Biblii, najczęściej Jezusa i Maryję, mękę Pańską i krzyż. Malują kolorową solą lub drobnymi malowanymi kawałkami drewna. Są też tacy, jak my, którzy to robią w dzień. Ręce, które kilka godzin rozprowadzają sól pod palącym słońcem nie pomogą wytrzeć słonego potu spływającego do oczu. Lecz wszystko ma sens, kiedy zastanawiasz się po co to robisz, a dokładnie dla Kogo. Bo alfombry, które tak precyzyjnie się maluje i na które poświęca się tyle sił i czasu służą po to, żeby w Wielki Piątek w nocy przeszła się po nich procesja niosąca grób Pana Jezusa.

 

 

Muszę przyznać, że grób był bardzo, ale to bardzo ciężki. Niosło go 8 co chwilę zmieniających się osób. Przeszliśmy dookoła naszych dwóch dzielnic i zajęło to ponad dwie godziny.

 

W sobotę ogarnęło nas poczucie pustki. Nic się nie działo, nie było czuwań przy grobie. Więcej powiem – grobu nie było! Żadnych modlitw. Nic! Aż do północy. Msza trwała do 4 nad ranem.

 

 

 

Chrystus Zmartwychwstał!

Nowe tradycję, nowe doświadczenia, czegoś brakowało, a czymś innym się zachwycam do teraz, kogoś brakowało, a ktoś inny otwierał mi oczy na najważniejsze w tych świętach. I tego Wam życzę. Niezależnie gdzie byście nie byli niech Pan Bóg zawsze Będzie z Wami.

Pozdrawiam serdecznie,

Olena

Spotkania integracyjne – tym razem było ognisko

 

W środę 24 kwietnia członkowie Duszpasterstwa Akademickiego „Emaus” i Ruchu Czystych Serc mieli okazję spędzić wieczór na wspólnej integracji. Tym razem wybraliśmy się w okolice Lisiej Góry nad Wisłokiem, gdzie przy ognisku i pieczonej kiełbasie rozmawialiśmy na różne tematy.

Tak cudownie i radośnie spędzony wieczór zachęca do kolejnych spotkań, które z pewnością już wkrótce doczekają się swojej kontynuacji!

 

 

Oczywiście, nasze spotkanie nie byłoby możliwe bez pomocy Łukasza i Bartka, którym dziękujemy za organizację i…..

prosimy o jeszcze!

Zmartwychwstanie Pańskie 2019

 

 

Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał!

 

 

Z okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia. Niech Zmartwychwstały Chrystus obdarza Was swoim błogosławieństwem, niech czyni Wasze serca czystymi i otwartymi na Dobro i Piękno, niech wzbudza w Was wiarę, nadzieję i miłość, a radość i pokój płynące z pustego grobu, niech staną się Waszym udziałem.

Z modlitewną pamięcią

ks. Tomasz

Rekolekcje Wielkopostne

W dniach 14-15-16 kwietnia przeżywaliśmy Akademickie Rekolekcje Wielkopostne.

Rozważania nad Słowem Bożym poprowadził ks. Piotr Gnat, dyrektor Szkoły Nowej Ewangelizacji im. Pawła VI. W rekolekcjach wzięło udział około 60 osób.

Ubogaceni słowem i przykładami z życia świętych pragniemy trwać w wielkopostnej zadumie a w Wielkim Tygodniu towarzyszyć Chrystusowi w Jego męce i śmierci, które poniósł dla naszego zbawienia. Ufni, że będziemy mieć współudział także w Jego chwalebnym Zmartwychwstaniu nieśmy światło wiary, nadziei i miłości, tak aby każdy kto na nas spojrzy mógł powiedzieć „Ten/Ta jest prawdziwie świadkiem Jezusa Chrystusa”.

Wielkopostne Rekolekcje Akademickie

Zapraszamy wszystkich do udziału w Akademickich Rekolekcjach Wielkopostnych, które odbędą się w Parafii Św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie w dniach 14-15-16 kwietnia 2019 r.

„WIARA – NADZIEJA – MIŁOŚĆ”

Rekolekcje poprowadzi ks. dr Paweł Pietrusiak, Rektor WSD w Rzeszowie

Niedziela Palmowa, godz. 19.35 – Nabożeństwo Gorzkich Żali a o godz. 20:00 – Eucharystia z nauką dla młodzieży

Wielki Poniedziałek, godz. 20:00 – Eucharystia z nauką dla młodzieży

Całodniowa spowiedź wielkopostna od 9:00 do 12:00  (przerwa 10:30 – 11:00)  i od 16:00 do 20:00 (przerwa 18:00 – 18:30)

Wielki Wtorek, godz. 20:00 – Eucharystia z nauką dla młodzieży

 

Rozważanie Słowa Bożego

Zapraszamy na kolejne spotkanie formacyjne, które będzie miało miejsce w najbliższy wtorek – 09 kwietnia 2019 r. Tym razem będziemy rozważać Słowo Boże, a konkretnie Mękę Pańską.

W ramach przygotowania do spotkania przeczytajcie sobie czytania z Niedzieli Palmowej (Rok C) – Męka Pańska:
1. czytanie: Iz 50, 4-7.
Psalm: Ps 22
2. czytanie: Flp 2, 6-11
Ewangelia: Łk 22,1-23,56

Tradycyjnie, po spotkaniu o godz. 20:00 wspólna Eucharystia!